"Zasymuluj coś nudzę się..." przeczytałam i zaczerwieniłam się. "skąd masz mój numer?" odpisałam szybko. Odwróciłam się a Harry'ego o dziwo tam nie było. Usłyszałam cichy głos:
-wiesz chodzimy razem do klasy...mamy tych samych znajomych... Coś jeszcze?
-dobra już wiem ale czemu każesz mi symulować a nie Darlene?
-No nie wiem wybrałem akurat Ciebie...
-to co mam zrobić?
-niech Ci się zrobi słabo jak będziesz szła coś wyrzucić a wtedy ja zaproponuje, że zaniose Cię do pielęgniarki może być?
-no nie wiem...-powiedziałam, po czym zarumieniłam się wyobrażając sobie mnie w objęciach najprzystojniejszego chłopaka w szkole. Powinnam dodać najniebezpieczniejszego ale cóż... Uroda wzięła górę. Zarumieniłam się jeszcze bardziej.
-dobra zrobię to-powiedziałam po czym ugryzłam się w język. Głupia! Najpierw myśl potem rób albo mów! Nie wiesz jakie konsekwencje przez to poniesiesz...
-cieszę się, że się zgadzasz-powiedział Harry po czym delikatnie musnął moją szyję ustami. No teraz to się zarumieniłam.
-uwielbiam jak to robisz. Wyglądasz wtedy jak mała dziewczynka, której ktoś powiedział, że ma śliczną sukienkę-pokazał rządek białych ząbków.
-dość dziwne porównanie ale dzięki...
Zgoniotłam kartkę, po czym podniosłam się z miejsca. Szłam powoli w stronę kosza na śmieci i czułam jak loczek śledzi każdy mój ruch.Pomyślałam o tym, jak pocałował mnie w szyję. Zastanowiło mnie to, że jesteśmy w szkole a on takie rzeczy robi... Z drugiej strony było to przyjemne nie powiem. Moje serce zaczęło bić jak oszalałe i jedyne co z wtedy pamiętam to dość mocne spotkanie z podłogą.
~Perspektywa Harry'ego~
Patrzyłem jak Louise powoli podąża w stronę kosza. Obserwowałem ją a ona chyba to wiedziała. Nie ukrywam była naprawdę ładna dziewczyna i to w jaki sposób chodzi... Rozmarzyłem się... Ale nagle musiałem się ocknąć, bo dziewczyna uderzyła o podłogę. Przestraszyłem się, bo wyglądało to zbyt prawdziwie. Zerwałem się z ławki i podbiegłem do dziewczyny.
-wezmę ją do pielęgniarki.
-nie wiem czy to dobry pomysł- powiedziała nauczycielka
-ale ja wiem-warknąłem, po czym wziąłem dziewczynę na ręce. Widziałem jak inne patrzą się i widać było, że są zazdrosne o nią.
Olałem wszystkie komentarze oraz spojrzenia i wyszedłem z sali. Szliśmy powoli.
-Lou możesz już otworzyć oczy wyszliśmy.-nie zareagowała- Lou słyszysz?-dalej zero reakcji
-cholera jasna Louise!
Przestraszyłem się, bo to przeze mnie. Postanowiłem, że nie pójdziemy do pielęgniarki tylko wyjdziemy tylnym wyjściem szkoły. Ciepły dzień więc nic nam nie będzie.
-Lou możesz już otworzyć oczy wyszliśmy.-nie zareagowała- Lou słyszysz?-dalej zero reakcji
-cholera jasna Louise!
Przestraszyłem się, bo to przeze mnie. Postanowiłem, że nie pójdziemy do pielęgniarki tylko wyjdziemy tylnym wyjściem szkoły. Ciepły dzień więc nic nam nie będzie.
-moment ja nie wiem gdzie ona mieszka...do Darlene nie napisze, bo teraz pewnie ją historyca złapie... Trudno zostaje już tylko mój dom.
Powoli podszedłem do mojego samochodu i otworzyłem drzwiczki. Ułożyłem ją na tylnych siedzeniach i przypiąłem żeby nie spadła.Usiadłem na miejscu kierowcy i odpaliłem auto. W lusterku zauważyłem, że zbliża się historyczka więc wcisnąłem pedał gazu i z piskiem odjechałem z terenu szkoły.Jechaliśmy około 10 minut. Po dotarciu na miejsce otworzyłem drzwi od domu. Poszedłem po Lou wziąłem ją na ręce i wniosłem do domu. "trochę jak para młoda" pomyślałem i uśmiechnąłem się pod nosem.Na kanapie nie było miejsca po wczorajszym seansie filmowym. Zostało mi tylko jedno pomieszczenie, w którym jest łóżko i był to mój pokój. Powoli wszedłem po schodach.Otworzyłem drzwi, które dość głośno zaskrzypiały. Przestraszyłem się, że Lou się obudzi. Chwila chwila... Czy ja się o nią martwiłem? Przecież do tej pory nie martwiłem się o nikogo.O tak ona zdecydowanie inaczej na mnie działała. Przy niej tak dziwnie się czułem a cały gniew, który we mnie żyje chował się bardzo głęboko.Ułożyłem ją na łóżku i postanowiłem, że warto położyć jej na głowę zimny kompres. W tym celu poszedłem do łazienki i zwilżyłem ręcznik. Wróciłem do pokoju i powoli otarłem jej czoło a później zimny ręcznik położyłem na jej rozgrzanym czole.Siedziałem przy niej cały czas. Chciałem, żeby już się obudziła, bo martwiło mnie to, że tak długo nie otwiera oczu...
Powoli podszedłem do mojego samochodu i otworzyłem drzwiczki. Ułożyłem ją na tylnych siedzeniach i przypiąłem żeby nie spadła.Usiadłem na miejscu kierowcy i odpaliłem auto. W lusterku zauważyłem, że zbliża się historyczka więc wcisnąłem pedał gazu i z piskiem odjechałem z terenu szkoły.Jechaliśmy około 10 minut. Po dotarciu na miejsce otworzyłem drzwi od domu. Poszedłem po Lou wziąłem ją na ręce i wniosłem do domu. "trochę jak para młoda" pomyślałem i uśmiechnąłem się pod nosem.Na kanapie nie było miejsca po wczorajszym seansie filmowym. Zostało mi tylko jedno pomieszczenie, w którym jest łóżko i był to mój pokój. Powoli wszedłem po schodach.Otworzyłem drzwi, które dość głośno zaskrzypiały. Przestraszyłem się, że Lou się obudzi. Chwila chwila... Czy ja się o nią martwiłem? Przecież do tej pory nie martwiłem się o nikogo.O tak ona zdecydowanie inaczej na mnie działała. Przy niej tak dziwnie się czułem a cały gniew, który we mnie żyje chował się bardzo głęboko.Ułożyłem ją na łóżku i postanowiłem, że warto położyć jej na głowę zimny kompres. W tym celu poszedłem do łazienki i zwilżyłem ręcznik. Wróciłem do pokoju i powoli otarłem jej czoło a później zimny ręcznik położyłem na jej rozgrzanym czole.Siedziałem przy niej cały czas. Chciałem, żeby już się obudziła, bo martwiło mnie to, że tak długo nie otwiera oczu...
~perspektywa Louise~
Czułam zimno na głowie. Mam wrażenie, że nie musiałam udawać omdlenia. Powoli otworzyłam oczy, ale szybko je zamknęłam, bo oślepiło mnie światło lampki. Miałam nadzieję, że jestem u siebie w domu i leże na swoim łóżku.Teraz zdecydowanie otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nie miałam pojęcia gdzie jestem ani czemu tu jestem ani jak się tu znalazłam. Wstałam powoli z łóżka. Bolała mnie głowa.Chciałam postawić nogi na podłodze ale coś miękkiego uniemożliwiło mi to. Spojrzałam na dół i oniemiałam. Na podłodze spał Harry. Musiał przywieźć mnie tu że szkoły.
-dzień dobry księżniczko-usłyszałam chrypliwy głos.
-nie jestem księżniczką...
-jak śpisz to właśnie tak wyglądasz-usłyszałam cicho wypowiedziane słowa.
-jak śpisz to właśnie tak wyglądasz-usłyszałam cicho wypowiedziane słowa.
Chciałam sprostować te słowa ale w tym momencie zadzwonił telefon chłopaka.
-mhm...tak...rozumiem... Zaraz będę.
-mhm...tak...rozumiem... Zaraz będę.
-Lou przepraszam ale chyba będę musiał odwieźć Cię do domu
-skoro musisz to nie ma problemu.
-to ten ubierz się w którąś z moich bluz jak chcesz i jedziemy.
Wybrałam zwykła szarą bluzę bez żadnych nadruków i zeszłam za chłopakiem.Harry powiedział, żebym usiadła z przodu obok niego. Tak zrobiłam.
-czuj się jak u siebie w aucie-zaśmiał się i pokazał dołeczki w policzkach.-skoro musisz to nie ma problemu.
-to ten ubierz się w którąś z moich bluz jak chcesz i jedziemy.
Wybrałam zwykła szarą bluzę bez żadnych nadruków i zeszłam za chłopakiem.Harry powiedział, żebym usiadła z przodu obok niego. Tak zrobiłam.
Posłuchałam tego, co powiedział loczek i już po chwili siedziałam z nogami na desce rozdzielczej opierając głowę o szybę. Okazało się, że nasze domy są od siebie dość daleko. Przez całą tą drogę zdarzyłam przyjżeć mu się dokładnie. Jego ciało zdobiło dość dużo tatuaży. Nie liczyłam ich, bo mi się nie chciało...Był dobrze zbudowany. Wyglądał bardzo seksownie jadąc skupiony na drodze. Niekontrolowanie przygryzłam wargę. On uśmiechnął się i odwrócił głowę w moją stronę.
-coś ze mną nie tak?-zapytał
-ależ nie wszystko w porządku. Aż za bardzo w porządku...
-hm...-uśmiechnął się delikatnie. Zjechalismy na pobocze drogi. Nie wiedziałam czemu.
-ależ nie wszystko w porządku. Aż za bardzo w porządku...
-hm...-uśmiechnął się delikatnie. Zjechalismy na pobocze drogi. Nie wiedziałam czemu.
-czemu zjechałes?
-bo wszystko w porządku-zagryzl wargę i zbliżył się do mnie. Nie wiedzałan co zrobić. On tylko przysunął się i delikatnie musnął moje wargi. Oddałam mu pocałunek. Zaczął całować moje usta. Zchodził niżej aż doszedł do szyi. Całował mnie delikatnie i zostawiał ślady pocałunków. W pewnym momencie poczułam lekkie uszczypnięcie a on z triumfem na twarzy odsunął się ode mnie.
-no teraz jest w porządku
-a co ty mi...?-i zaniemówiłam. On... On zrobił mi malinkę.- czemu to zrobiłeś zapytałam z lekką pretensją.
-no wiesz... Oznaczyłem Cię
-oznaczyłeś?! Czy ja wyglądam jak jakieś zwierzę hodowlane, które trzeba oznaczać?
-nie wyglądasz ale musi być widać, że jesteś moja.
-ja? Jestem twoja? Od kiedy?
-bo wszystko w porządku-zagryzl wargę i zbliżył się do mnie. Nie wiedzałan co zrobić. On tylko przysunął się i delikatnie musnął moje wargi. Oddałam mu pocałunek. Zaczął całować moje usta. Zchodził niżej aż doszedł do szyi. Całował mnie delikatnie i zostawiał ślady pocałunków. W pewnym momencie poczułam lekkie uszczypnięcie a on z triumfem na twarzy odsunął się ode mnie.
-no teraz jest w porządku
-a co ty mi...?-i zaniemówiłam. On... On zrobił mi malinkę.- czemu to zrobiłeś zapytałam z lekką pretensją.
-no wiesz... Oznaczyłem Cię
-oznaczyłeś?! Czy ja wyglądam jak jakieś zwierzę hodowlane, które trzeba oznaczać?
-nie wyglądasz ale musi być widać, że jesteś moja.
-ja? Jestem twoja? Od kiedy?
-od teraz-wskazał zaczerwienione miejsce.
-nie jestem twoja-warknęłam.
-jego twarz przybrała o nieprzyjemny grymas a jego czy stały się ciemniejsze.
-jesteś teraz moja czy tego chcesz czy nie-spojrzał na mnie a ja aż drgnęłam od jego przeszywającego wzroku.
-nie jestem twoja-warknęłam.
-jego twarz przybrała o nieprzyjemny grymas a jego czy stały się ciemniejsze.
-jesteś teraz moja czy tego chcesz czy nie-spojrzał na mnie a ja aż drgnęłam od jego przeszywającego wzroku.
Całą drogę nie rozmawialiśmy. Bałam się odzywać. Nie widziałam jak zareaguje...
W końcu podjechaliśmy pod mój dom. Zebrałam się i chciałam już wysiadać ale on zatrzymał mnie.
-wybacz, że tak zareagowałem po prostu jeszcze czasami nad sobą nie panuje...
-nie szkodzi-odpowiedziałam oschle ale on to chyba wyczół, bo przyciągnął mnie i pocałował. Był to dość brutalny ale delikatny pocałunek. Spodobał mi się.
-wybacz, że tak zareagowałem po prostu jeszcze czasami nad sobą nie panuje...
-nie szkodzi-odpowiedziałam oschle ale on to chyba wyczół, bo przyciągnął mnie i pocałował. Był to dość brutalny ale delikatny pocałunek. Spodobał mi się.
-wiesz chyba się zastanowie nad tym, czy jestem Twoja-powiedziałam z uśmiechem gdy się od siebie oderwaliśmy.
-bardzo podoba mi się ten pomysł-mrugnął do mnie po czym wysiadł i otworzył mi drzwi od samochodu i podał mi rękę.
Podziękowałam i udałam się w stronę domu. On stał oparty o maskę samochodu. Czapka na głowie, bluzka z głębokimi wcieciami pod pachami, które odkrywały tatuaże do tego obcisłe spodnie i trampki. Tak zdecydowanie mnie taki pociągał.Podziękowałam mu za opiekę i weszłam do domu. Był to bardzo męczący dzień więc wzięłam kąpiel po czym postanowiłam pójść spać.
__________________________________________________________________
Tak kolejne opowiadanie o mrocznym chłopaku...Tym razem Harry i Louise mam nadzieję, ze wam się spodoba :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz