środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 4

-Kto Cię szuka?
-Wspólnicy Willa...
-Harry spokojnie.
-Jak mam być spokojny skoro nasze życie wisi tak naprawdę na włosku?
-Damy radę. Razem.
Oboje zamilkliśmy. W powietrzy było czuć gniew, jak tłumił się w loczku.
-Spakuj się proszę-powiedział
-Ale czemu...?
-Wyjeżdżamy. Teraz.
Nic nie mówiąc zaczęłam się pakować. Postanowiłam wziąć najpotrzebniejsze rzeczy. Jestem dziewczyną więc cóż... wyszły tego prawie 2 walizki...
Pojechaliśmy do Harry'ego i zapełniliśmy do pełna drugą walizkę. Do tego Harry wziął jeszcze torbę podróżną.

~Harry~
Nie mogłem uwierzyć jak wiele rzeczy ona ze sobą zabiera. Mi zazwyczaj wystarczy jedna walizka i nic więcej a ona...? Jedne spodnie, drugie, trzecie, spódniczka czy tam sukienka-nie odróżniam tego... Krótkie spodenki, rybaczki, bluzka na ramiączka, z krótkim rękawem, z długim rękawem, dwa sweterki, getry i tysiąc pięćset różnych innych dupereli.
-Jak możesz tyle nosić?-zapytałem ciagnąc za sobą wielkie walizki pełne ubrań.
-Ja mogę nosić ubrania. A ty możesz nosić te swoje wszystkie kosmetyki do włosów kochaniutki
-Mrrr kochaniutki. Podoba mi się to- uśmiechnąłem się
-A jak miałam powiedzieć?
-No wiesz pasuje mi misiu, kotku, skarbie... ale jak wolisz-mrugnąłem
-Pożyjemy zobaczymy-zarumieniła się.
Szliśmy chwile w ciszy. W końcu doszliśmy do samochodu i mogłem umieścić nasze bagaże w bagażniku.
Otworzyłem go i zobaczyłem kartkę zwiniętą w kulkę. Drżącymi rękoma otworzyłem ją i zacząłem czytać zawartość.
"Wiemy, że chcesz uciec. Obserwujemy Cię. Nie zrób nic głupiego, bo pożałujesz tego ty i Twoja ukochana dziewczyna Trzymaj się Will xx" Nie chciałem, żeby Lou to zobaczyła. Szybko zgniotłem z powrotem kartkę  i włożyłem do tylnej kieszeni spodni.
-Coś nie tak?-zapytała Lou otwierając drzwi od samochodu
-Nie wszystko w porządku-Przeczesałem nerwowo włosy-pójdę sprawdzić, czy wszystko mam.
Wróciłem do domu. Wziąłem telefon do reki i wystukałem numer przyjaciela.
-Halo? Zayn? Uf dobrze, że to ty. Mam pewna sprawę...

~Louise~
W pewnym momencie Harry wszedł z powrotem do domu. Myślałam, ze czegoś zapomniał jak to zwykle bywało w jego przypadku. Postanowiłam, że nie będę za nim szła, bo jeszcze będzie zły, ze za nim chodzę.
Zaniepokoiło mnie jego zachowanie. On coś ukrywał.
Siedziałam sobie spokojnie w aucie i słuchałam radia. Harry'ego dalej nie było. Widziałam w oknach, że krząta się po pokojach i chyba rozmawia przez telefon...
Nagle usłyszałam szelest gdzieś z tyłu. W pierwszej chwili nic nie podejrzewałam, ale za kolejnym razem przestraszyłam się.
Obróciłam się i zamarłam. W krzakach stał nie kto inny jak jeden z mężczyzn, którzy byli pod moim domem. Chciał pokazać mi, abym była cicho, ale nie zdążył a ja krzyknęłam najgłośniej jak mogłam:
-Harry!-i przez wspomnienia tamtego wieczora łzy zaczęły spływać po moich policzkach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz